czwartek, 23 sierpnia 2012

8 orangutanów wrócio do lasu // 8 orangutans returned to the forest

Już po raz trzeci orangutany wróciły do domu. Osiem nowych osobników dołączyło do piętnastu, które od kilku miesięcy żyją w Batikap. O orangutanach oraz szczegółach przebiegu ich uwolnienia a także pierwszych efektach monitoringu możecie przeczytać na http://goingback2dforest.wordpress.com/.

Życzę wszystkim nowo przybyłym orangutanom bu czuły się w Batikap tak dobrze 
jak Tarzan, który  ma się świetnie. 
//
 I wish to all newly arrived orangutans that they feel in the Batikap as well as 
Tarzan who is doing absolutely great.

---

For the third time orangutans came back home. Eight new individuals joined the fifteen, which are already for few months living in Batikap. About new orangutans and details of their release as well as first results of monitoring you can read here: http://goingback2dforest.wordpress.com/.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Ostatnie dwudzieste // The last thwentieth

No tak, znów o rok starsza. Tym razem urodziny spędziłam w Batikap. 13tego czerwca wieczorem dotarliśmy do obozu. Mogłam mój przyjazd opóźnić i zostać w mieście, ale prawdę mówiąc nie mogłam się już doczekać powrotu do lasu. 15tego zrobiłam sobie częściowo dzień wolny. Przeczytałam raporty z 2 tygodni mojej nieobecności, wprowadziłam trochę danych, a resztę dnia spędziłam na plaży czytając książkę i wsłuchując się w odgłosy lasu. Wieczorem po codziennym spotkaniu całego zespołu mieliśmy mała imprezę. W Indonezji nie ma zwyczaju świętowania urodzin jak my to robimy. Tutaj solenizant raczej nie zdradza daty urodzin, żeby uniknąć dowcipów, które zwykle polegają na  jedzeniu bądź piciu obrzydliwych mikstur lub też byciu oblanym czymś wstrętnym (np. sardynkami w sosie pomidorowym – zapachu nie można się pozbyć przez kilka dni). Szczęśliwie zostałam potraktowana ulgowo, choć tradycji oczywiście musiało stać się za dość. Nabri przejął inicjatywę i oblał mnie kubłem zimnej wody, sprawiając tym olbrzymią radość wszystkim zgromadzonym. Przy piwku, cytrynowych ciastkach własnej roboty i dźwiękach gitary oraz śpiewach spędziłam bardzo miły wieczór, uwieńczeniem którego było obejrzenie filmiku z życzeniami od wszystkich, który nakręcił i złożył dla mnie Pau.

Tak to minął mi pierwszy dzień 29tego roku życia :). Dziękuję wszystkim za pamięć, życzenia przesłane najróżniejszą drogą,  zwłaszcza za kartki, listy i paczki! Wszystkie bardzo mnie ucieszyły!!!


---


So I am older again. This time I spent my birthday in Batikap. On the 13th June at the evening we arrived in camp. I could delay my come back to camp and stay in the city, but to be honest I just couldn't wait to return to the forest. On the 15th I decided to have a sort of day off. I read the reports from the last two weeks of my absence, entered some data and then, rest of the day, I spent at the beach reading a book and listening to the sounds of the forest. In the evening after the daily team meeting we had a little party. In Indonesia, there is no custom of celebrating birthdays like we do it. Actually people do not like to admit that it's their birthday in order to avoid jokes. In my case luckily enough I didn't get to eat or drink something disgusting instead a full bucket of cold water has been poured above my head what obviously was very enjoyable for everyone present. Later while drinking beer, eating lemon handmade mini pancakes and singing accompanied by sounds of the guitar I spent a very pleasant evening, the culmination of which was watching the movie with the wishes from all. The video was taken and put together by Pau - thanks man!.

So this is how my first day of the 29th year on earth has passed :). Thank you all for your wishes sent by various ways, emails and fb messages but especially for the cards, letters and packages! All of it made me very happy thank you!

czwartek, 26 lipca 2012

Powrót do lasu // Back in the forest

Po bardzo intensywnych 2 tygodniach w mieście nadszedł czas by wrócić do obozu. Fakt, że uwielbiam to co robię i miejsce w którym pracuję to na samą myśl o podróży jestem zmęczona. Opisałam już raz drogę do obozu, ale trochę się od tego czasu zmieniło. Choćby fakt, że zamiast 12 godzin w samochodzie do Puruk Cahu spędzamy 8 w drodze do Tumbang Lahung. Tam przesiadamy się na tzw. taxi motor czyli łódź napędzaną silnikiem, ale nie motorową. Typowa łódź motorowa przebywa odcinek z Tumbang Lahung do Batu Ampar w około 2 godziny podczas gdy taxi motor w 5 do 6ciu. Z Batu Ampar do obozu trasa jest wciąż ta sama - 2 godziny w samochodzie i następnie 7 w łodzi zwanej klotokiem, cis lub alkon też napędzanej silnikiem, ale również nie tak szybkiej jak typowa łódź motorowa. Cis osiąga zwykle prędkość nie większą niż 20 km/h. Zapraszam więc w drogę do obozu:

Droga z Palangki do Tumbang Lahung. Nie w całości jest aż tak kiepska,
ale od momentu przekroczenia rzeki do wioski przez ok 2 godziny prowadzi taka droga.
 A teraz wyobraźcie ją sobie w deszczu lub zaraz po..., a pada tu niemal codziennie :) 
// 
The road from Palangka to Tumbang Lahung. It is not that bad all the way to the village
 but just for about 2 last hours. Now imagine it during the rain or soon after... 
and it does rain here almost every day :)


Wschód słońca, gdzieś nieopodal Batu Ampar. 
 //
 Sun rise somwhere near Bantu Ampar.

Pominę 5 minutowy film z 2wu godzinnej jazdy samochodem z Batu Ampar do Camp B z tej prostej przyczyny, że nie wiele na nim widać. Powodem jest to, że na tym odcinku trasy do obozu porządnie nas wytrząsa, tym samym wspomniany filmik to skaczący obraz krętej, żwirowej drogi i otaczającego ją lasu. Nam ten krótki przejazd zwykle przyprawia o ból głowy i kilka nowych siniaków.

Zachód słońca na rzece Joloi. Stąd do obozu już tylko godzina...
//
 Sun set at the river Joloi. From here to camp it is only another hour or so...


Po 3 dniach podróży witamy w obozie Posu.
//
After 3 days of travel welcome in the camp Posu.


----

After a very intensive two weeks in the city it was time to return to the camp. Even though I love what I do and the place where I work, I feel tired already when I think of taking that trip again. Once I described the way to camp, but the route has changed slightly since then. For example now instead of 12 hours in a car to Puruk Cahu we spend 8 on the way to Tumbang Lahung. Then we change for so-called taxi motor or a motorized boat which is soooo not a spead boat. The difference is that typical spead boat takes you in about 2h from Tumbang Lahung to Batu Ampar when the taxi motor does it in  5 to 6 hours. From Batu Ampar route to the camp is still the same, so two hours in the car and then seven in a motorized boat called klotok, cis or alkon but again not too fast, we usually go with maximum speed of 20km/h. So join me now for a short verion of my 3 day long trip to the forest - see the short video and photos above. I have just skipped a five-minute film which suppose to ilustrate the 2 hour journey from Batu Ambar to Camp B. I did it because all you would see is a shaky image of the poor quality road and the surrounding. This part of the trip usually gives us a headache and many bruises.